Michał Adamek

Marcin: Witaj Michał. Cieszę się, że możemy zamienić kilka zdań i przedstawić Twoją osobę naszym czytelnikom.

Marcin: Jesteś jednym z „młodych wilków” na polskiej scenie aquascaping’owej zarówno wiekiem jak i stażem? Ile masz lat i jak długo zajmujesz się akwarystyką?

Michał: Mam 24 lata. Pierwsze akwarium dostałem w wieku 10 lat. Jednak akwarystyce poświęciłem się dopiero na czwartym roku studiów, zaczęło się od pracy dorywczej, a przerodziło w dużo więcej. Studia oczywiście ukończyłem, ale nie miały nic wspólnego z aquascaping’iem.

Marcin: Od razu zetknąłeś się z aquascaping’iem?

Michał: Chciałbym, ale tajniki tej sztuki zacząłem zgłębiać dopiero dwa lata temu. Niestety w Polsce aquascaping jeszcze nie jest tak znany jak być powinien. Tym bardziej jeśli ktoś akwarystykę zna tylko z wizyt w sklepach zoologicznych… Zainspirowany zdjęciami profesjonalistów, zacząłem marzyć o tworzeniu takich pejzaży w akwariach. Zastanawiałem się jak to jest możliwe, żeby zrobić coś tak pięknego w małym szkle i chyba to jest w tym piękne, że możemy odwzorować wycinek natury z drugiego końca świata i postawić u siebie w pokoju.

Marcin: Świetnie sobie radzisz z roślinami i aranżowaniem akwariów. Czy jest coś, co sprawia Ci jeszcze problemy?

Michał: Dziękuję, ale chyba świetnie to trochę przesadzone stwierdzenie. Staram się, żeby wszystko ze sobą współgrało. Oczywiście zdarza się, że popełniam błędy, szczególnie nawożenie małych, bogatych w rośliny akwariów nie należy do przyjemnych. Pocieszające jest to, że na błędach możemy się uczyć, a przynajmniej próbować… Jednak jakbym miał wybrać najtrudniejszą rzecz w aquascapingu dla mnie, byłoby to zrobienie dobrego zdjęcia akwarium. Przekonałem się o tym przy okazji aplikowania do IAPLC 2017 (The International Aquatic Plants Layout Contest). Ostatecznie skończyło się tak, że zdjęcie robiłem dłużej niż sam hardscape.

Marcin: To Twój pierwszy występ w IAPLC. Jakie są Twoje oczekiwania? Jak oceniasz zdjęcie które wysłałeś na tle zdjęć, które były zgłoszone w 2016 roku?

Michał: Akwarium, które wysłałem ma wymiary 80x35x54, czyli głębokością optyczną poszaleć się nie da, porównując do zbiorników, które zajmują pierwsze lokaty. Oczekiwania mam takie jak akwarium – nie za duże. Zobaczymy co przyniesie czas. Aranżacja, którą zrobiłem na tegoroczne IAPLC to odwzorowanie czegoś co możemy zobaczyć nurkując w rzece. Chciałem przedstawić czystą naturę. Przekonamy się niedługo jakie w tym roku mają podejście sędziowie.

Marcin: Pracujesz w sklepie zoologicznym. Iloma zbiornikami roślinnymi, czy też w stylu nature się opiekujesz?

Michał: W sklepie mam obecnie siedem akwariów pokazowych. Niestety więcej już się tam nie zmieści.

Marcin: Najbardziej znienawidzona przez Ciebie czynność w trakcie pielęgnacji akwarium to?

Michał: Przeganianie klientów od akwarium. Chociaż nie… Jak ma się wąż z dużym ciśnieniem to jest nawet zabawne.

Marcin: Jaka roślina sprawiła Ci najwięcej problemów?

Michał: Zdecydowanie Utricularia graminifolia i jej kapryśne zachowanie. Czasem w najlepszych warunkach tygodniami przeżywa stagnację, aż nagle wyrośnie tak mocno, że robi się z niej latający dywan. Przynajmniej nie jest nudno tak jak z Mini pelią.

Marcin: Śledzisz któregoś z aquascaper’ów szczególnie uważnie?

Michał: Inspiracje i podpatrywanie nowych technik to potrzebna rzecz. Oczywiście obserwuję Ciebie Marcinie, poczynania Green Aqua, Juriego Jutjajevsa, ekipy ADA, nie sposób wymienić wszystkich. Myślę, że przy obserwacji zagranicznych kolegów bardzo przydatny jest Instagram, codziennie pojawia się jakaś nowa ciekawa koncepcja.

Marcin: Jak wpłynąć na rozwój aquascapingu w Polsce?

Michał: Myślę, że właśnie takie zawody są świetnym pomysłem, bo zebranie tylu wybitnych aquascaperów w jednym miejscu będzie kamieniem milowym. Potrzeba też pokazać jak największej liczbie ludzi, co można zrobić w szklanych ściankach. Musimy też walczyć ze stereotypem akwarium, które kojarzy się tylko ze sprzątaniem oraz ze zdychającymi rybami.

Marcin: Czy ten stereotyp nie jest utrwalany przez to, że na wystawach prezentowane są głównie akwaria, które nie mogą być prawdziwą ozdobą mieszkania?

Michał: Dlatego popieram jeszcze raz inicjatywę Polish Aquascaping Contest. Mam też nadzieję, że z czasem będzie się to zmieniać i wystawy będą zachęcały do tej pięknej akwarystyki.

Marcin: Skąd czerpiesz wiedzę?

Michał: Inspirujące wizyty w zaprzyjaźnionym sklepie ;), Instagram, Youtube, książki (mimo niedużego wyboru), ale przede wszystkim każde nowo postawione akwarium, błędy lub małe sukcesy przy jego robieniu, to chyba najlepsze zbieranie doświadczenia. W aquascaping’u, tak jak w każdej dziedzinie, uczymy się cały czas.

Marcin: Korzenie, czy kamienie? Z czym wolisz pracować?

Michał: Raczej jestem wodnym kamieniarzem, ale na przykład zbiornik wysłany na IAPLC to głównie korzenie. Zależy co wejdzie w ręce. Czasem widzę kamień i dla niego muszę zrobić akwarium. Tak samo jest z korzeniami. To właśnie jest niesamowite w naszej pracy, kamień, który dla większości jest tylko kamieniem, dla aquascaper’a jest inspiracją.

Marcin: Twoje akwarystyczne marzenie to?

Michał: Odwiedzenie każdego miejsca, które promuje świetną akwarystykę: Japonia, Węgry, Niemcy, Chiny, Brazylia, Portugalia. Tour de Aqua.

Marcin: Jaką radę dałbyś komuś, kto chciałby zacząć swoją przygodę z aquascaping’iem?

Michał: Aquascaping to mokra robota, miej zawsze przy sobie dobry ręcznik, a przede wszystkim inspiracji szukaj w naturze i nie poddawaj się. Każda okazja do zrobienia nowego akwarium to świetna zabawa i zabawą ma być.

Marcin: Bardzo Ci dziękuję za rozmowę i poświęcony czas. Trzymam kciuki za dalsze rozwijanie tej pasji i życzę Ci, żebyś nie stracił przyjemności jaką daje Ci ta zabawa i praca.

Michał: Dziękuję bardzo, również za możliwość zmierzenia się z najlepszymi aquascaper’ami. Życzę wszystkim powodzenia!

Z Michałem Adamkiem rozmawiał Marcin Wnuk